- Sport pozostaje upolityczniony i powiązany z władzą w Rosji. A sportowcy, którzy będą od teraz startować w międzynarodowych zawodach, nie będą badani pod kątem neutralności. Występować mogą więc osoby, które otwarcie popierają wojnę i politykę Władimira Putina - tłumaczy w dużej rozmowie ze Sport.pl Bartłomiej Banasiewicz z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.
Międzynarodowy Komitet Olimpijski dopuszcza Rosjan do rywalizacji już bez ograniczeń. Dlaczego? Bartłomiej Banasiewicz z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej tłumaczy kulisy, wskazuje, że główny argument za decyzją korzystną dla Rosji w rzeczywistości jest nieprawdziwy. Ma to wpływ także na Polskę, która organizuje mistrzostwa świata w siatkówce. Władze siatkarskie zapraszają znów Rosjan do gry - czy będziemy musieli iść wpuścić do kraju? Czy zostaną nam odebrane mistrzostwa? Co z kibicami, których nie da się prześwietlić? Ekspert wyjaśnia kluczowe wątki oraz wskazuje najbardziej realny scenariusz.
Dominik Senkowski: Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOI) poinformował, że tymczasowo znosi decyzję o zawieszeniu Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Zaskoczenie czy niekoniecznie?
Bartłomiej Banasiewicz: Dla mnie osobiście jest to pewnego rodzaju zaskoczenie, chociaż mogliśmy zauważyć przesłanki wskazujące, że taka decyzja nastąpi. Pamiętamy wypowiedzi szefowej MKOI Kirsty Coventry z kwietnia. Podkreślała, że sportowcy z każdego kraju powinni móc startować bez względu na sytuację polityczną. Wtedy uważałem, że miała na myśli Białoruś - tym bardziej że na początku maja została podjęta decyzja w ich sprawie. Wtedy zdjęto rekomendacje dotyczące zakazu startu białoruskich sportowców.






