Najpierw był kolor. A właściwie kilka kolorów naraz: takich, które dzisiaj projektanci nazwaliby odważnymi, ale wtedy były po prostu normalne. Turkus obok fioletu. Granat przy pomarańczy. Zamki, które miały być widoczne. Materiały, które nie udawały luksusu, tylko obiecywały coś znacznie ważniejszego: że będzie ciepło, wygodnie i że można wyjść w tym wszędzie.
Polar marki POLAS CREW
(fot. @polas.crew)
Lata 80. i 90. miały własną definicję swobody. Nie polegała na minimalizmie i nie miała nic wspólnego z perfekcją. Była trochę przypadkowa, trochę sportowa, trochę festiwalowa, i to jeszcze zanim słowo „festiwalowy" stało się kategorią estetyczną. To właśnie polar był jej mundurem. Nosiło się go na wycieczki, do szkoły, na działkę, w góry, na koncert i po bułki.
Niełatwo wskazać drugie takie ubranie, które byłoby jednocześnie tak zwyczajne i tak silnie zakorzenione w zbiorowej pamięci. Nie ma co się czarować, polar przez długi czas pozostawał poza modowym zainteresowaniem. Nie budował statusu, nie był przedmiotem pożądania, a raczej stanowił ubranie "robocze", dzięki swojej praktyczności i dostępności. Trafiał z rąk do rąk. Bywał za duży, a często nie wiadomo było, do kogo właściwie należy. Rzeczy, których nie da się odkupić Historia marki POLAS zaczyna się od bardzo prostego doświadczenia: utraty ulubionej rzeczy. Założycielka marki przez lata nosiła swój ulubiony polar, który stopniowo przerabiała i dopasowywała do siebie. Kiedy pożyczyła go przyjaciółce na festiwal, ubranie zniknęło i już nie wróciło. Zostało wspomnienie konkretnego fasonu, materiału i tego trudnego do nazwania poczucia, że pewnych rzeczy nie da się po prostu kupić ponownie. Nie chcemy już tylko nowych rzeczy. Chcemy rzeczy, które wyglądają tak, jakby już coś przeżyły. W POLAS proces projektowania bardzo rzadko zaczyna się od samego ubrania. Najczęściej zaczyna się od człowieka. Nasze polary traktujemy trochę jak osobowości. Każdy model ma swoją nazwę, charakter i historię. Już na samym początku zastanawiamy się, kim jest dana postać, co ją wyróżnia, jak żyje, gdzie podróżuje i jakie emocje ze sobą niesie.Poszukiwanie zamiennika doprowadziło do odkrywania archiwalnych modeli vintage, między innymi starych włoskich polarów, które miały w sobie coś nieobecnego we współczesnej produkcji: charakter wynikający nie z projektu, ale z użytkowania. Tak narodził się pomysł stworzenia własnej marki. Nie chodzi o powrót do przeszłości To opowieść bardzo współczesna, choć oparta na sentymencie. W ostatnich latach coraz więcej marek próbuje budować relację z klientem przez nostalgię, ale nostalgia sama w sobie nie wystarcza. Łatwo zamienia się w dekorację albo prosty cytat z przeszłości. Tymczasem w przypadku POLAS chodzi o coś bardziej subtelnego: nie o odtwarzanie konkretnej dekady, lecz o odzyskanie sposobu myślenia o ubraniu.








