15 lipca 2026, 09:17

Donald Trump zadeklarował, że USA "dadzą Ukrainie licencję na produkcję Patriotów", żeby "nie mogli już narzekać, że nie dajemy im ich dość". Kilka dni później Emmanuel Macron oznajmił, że Francja przekaże Ukraińcom licencję na francuskie rakiety i nie tylko. Jest jednak jedno wielkie "ale".

Darrell Ames / Portfolio Acquisition Executive

Tym "ale" jest fakt, że rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana, niż "damy Ukraińcom licencje na uzbrojenie, którego bardzo potrzebują, to oni zaczną je sami dla siebie produkować". Zwłaszcza kiedy chodzi o tak skomplikowane uzbrojenie, jak amerykańskie systemy Patriot, przyobiecane przez Trumpa w minionym tygodniu, czy francuskie Aster 30 (rakieta przeciwlotnicza i przeciwrakietowa do systemu SAMP/T), Scalp (rakieta manewrująca) czy ASSM (bomba szybująca), których licencje ma otrzymać Ukraina na podstawie zawartego w poniedziałek porozumienia z Francją.

Tego rodzaju sprzęt to nie jest coś, co można ot tak zacząć produkować po otrzymaniu na to stosownych zgód. Amerykanie i Francuzi produkują ich obecnie znacznie mniej, niż potrzeba im samym oraz Ukraińcom, nie dlatego, że im się nie chce postawić nowej fabryki. To są rzeczy, które wymagają nie tylko pieniędzy, ale też czasu. Wielu rzeczy nie da się przeskoczyć i przyspieszyć. Można to prześledzić bliżej na przykładzie amerykańskich Patriotów.