Trzy gole, odwołany czwarty, odwołany rzut karny i dogrywka - w meczu Anglia - Norwegia były wielkie emocje. Anglicy wygrali 2:1 i awansowali do półfinału mistrzostw świata.
Fot. Marco Bello / REUTERS
Była trzecia minuta dogrywki w hicie mistrzostw świata 2026 Anglia - Norwegia, właśnie wtedy na strzał z ponad 25 metrów zdecydował się rezerwowy Anglików, Morgan Rogers. Bramkarz Norwegów, Orjan Nyland, chciał złapać piłkę, ale popełnił fatalny błąd i odbił ją przed siebie. Najszybciej dobiegł do niej Jude Bellingham i strzałem z siedmiu metrów trafił do siatki. Anglicy prowadzili 2:1. Siedem minut później sędzia Clement Turpin podyktował jedenastkę dla Anglii, bo uznał, że Bobb faulował Spence'a. Po interwencji VAR-u jednak odwołał rzut karny. Norwegowie w drugiej części dogrywki dążyli do wyrównania, atakowali, ale nie byli w stanie doprowadzić do rzutów karnych.
Zobacz wideo
Co działo się w pierwszej połowie meczu? Oba zespoły zaczęły mecz bardzo zachowawczo, brakowało składnych akcji i dogodnych okazji. Najlepiej świadczą o tym liczby. Na pierwszy strzał w meczu czekaliśmy do 19. minuty (Bellingham głową z dziesięciu metrów uderzył daleko obok słupka), a na pierwszą groźną sytuację do 24. minuty, gdy po szarży Madueke O'Reilly, zamiast strzelać z pierwszej piłki, źle ją przyjął na piątym metrze. Norwegowie bronili się całym zespołem na swojej połowie i oddali piłkę Anglikom (w pewnym momencie I połowy różnica w posiadaniu piłki wyniosła 75 do 25 proc.), ale tym do przerwy brakowało jakości w ofensywie.












