Patrząc na Pani kolekcje, można odnieść wrażenie, że każda z nich opowiada własną historię. Bez wątpienia ta biżuteria wyróżnia się na tle pozostałych. Jak rodził się ten charakterystyczny styl?Od samego początku chciałam tworzyć rzeczy inaczej. Kiedy zakładałam markę ORSKA, a to było 17 lat temu, rynek nie wyglądał tak, jak dziś. Nie było jeszcze tylu autorskich marek, a oferta biżuterii była dość przewidywalna i zachowawcza. Mnie natomiast fascynowały duże, odważne formy, asymetria zamiast kompletów, nieoczywiste materiały i rzemiosła, które z jubilerstwem pozornie nie miały nic wspólnego. Od samego początku interesowałam się recyclingiem i upcyclingiem, choć wówczas nikt tego tak powszechnie jeszcze nie nazywał. Pierwszym przełomowym momentem dla mnie i dla marki ORSKA była kolekcja wykonana z lin żeglarskich i alpinistycznych. Zainteresowanie nią znacznie przerosło moje oczekiwania. To był sygnał, że ludzie są gotowi wyjść poza utarte schematy. Dziś styl ORSKA jest dużo bardziej dojrzały, ale jego fundament pozostał taki sam. Nadal interesuje mnie odwaga eksperymentowania, łączenie światów, które na pierwszy rzut oka do siebie nie pasują i szukanie piękna tam, gdzie inni go nie dostrzegają. Jednocześnie coraz większą rolę odgrywa dla mnie opowieść o człowieku, rzemiośle i miejscu. Biżuteria jest dla mnie nie tylko formą estetyczną, ale także nośnikiem historii.Skąd najczęściej czerpie Pani inspiracje do nowych kolekcji?Najdoskonalszą projektantką jest natura. Nieustannie mnie zachwyca i nigdy się nie powtarza. Każdy kamień, każda roślina, każda struktura jest unikatowa. Inspriracja przyrodą czasem jest dosłowna, jak w kolekcji Bery, w której wiernie odwzorowaliśmy najdrobniejsze szczegóły prawdziwych roślin: koniczyn, nosków klonowych, jemioł itp. Dzięki temu ta biżuteria wygląda jak przyniesiona prosto z łąki. Innym razem natura staje się punktem wyjścia do refleksji nad czymś znacznie szerszym. Na przykład w kolekcji New Stone poruszyliśmy kwestię odpowiedzialności za świat, który zostawiamy po sobie. Razem z grupą Boomplastic w duchu recyclingu stworzyliśmy "kamień przyszłości", a każdy egzemplarz opatrzyliśmy pieczęcią z hasłem "made by homo sapiens". Dzięki temu kolekcja przypomina, że odpady są częścią naszego (niechlubnego) dziedzictwa - to właśnie je będą znajdować antropolodzy przyszłości.