Czteroletnia dyskwalifikacja dla Markety Vondrousovej za odmowę poddania się kontroli antydopingowej, wywołała poruszenie w środowisku tenisowym. Szefowi POLADA, Michałowi Rynkowskiemu, zadajemy pytania o wszystkie okoliczności, które miały znaczenie przy tak wysokiej karze. Czy w tego typu przypadkach odmowę można argumentować troską o zdrowie psychiczne?

Marketa Vondrousova, sensacyjna mistrzyni Wimbledonu z 2023 roku, została ukarana czteroletnią dyskwalifikacją przez Międzynarodową Agencję ds. Integralności Tenisa (ITIA). Decyzja niezależnego podmiotu, która eliminuje 26-letnią Czeszkę z profesjonalnych kortów aż do czerwca 2030 roku, wywołała wielkie poruszenie w środowisku sportowym. Sprawa jest tym bardziej kontrowersyjna, że w organizmie tenisistki nie wykryto żadnej niedozwolonej substancji - powodem nałożenia takiej kary była odmowa poddania się niezapowiedzianemu badaniu poza zawodami.

Do incydentu doszło wieczorem w domu zawodniczki. Według linii obrony, Vondrousova zmagała się wówczas z silnym kryzysem psychicznym i stanami lękowymi, a nieznajoma kobieta pukająca do jej drzwi nie wylegitymowała się zgodnie z protokołem. Czeszka, czując zagrożenie, odmówiła wpuszczenia kontrolerki i podpisała formularz odmowy, by zmusić ją do odejścia. Dla władz antydopingowych argumenty o strachu oraz fakt, że test wykonany trzy dni później dał wynik negatywny, okazały się bez znaczenia. Dlaczego? W rozmowie ze Sport.pl tłumaczy to szef Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA), Michał Rynkowski. Opowiada nam m.in. o zasadach testowania, zdrowiu psychicznym w kontekście kontroli i co dalej może czekać Czeszkę.