Są takie miejsca, które wyglądają, jakby zawsze były rajem. Phuket ma ich sporo: plaże, zachody słońca nad Morzem Andamańskim, bujna roślinność, zapach wilgotnej ziemi po tropikalnym deszczu i ten charakterystyczny, miękki rytm wyspy, który sprawia, że człowiek zaczyna chodzić wolniej już drugiego dnia pobytu.

Laguna Phuket wygląda dziś dokładnie jak jedno z takich miejsc. To rozległa, zielona enklawa przy Bang Tao Beach, z hotelami, rezydencjami, polem golfowym, restauracjami, ścieżkami, kanałami i lagunami, które bardziej przypominają scenografię do filmu o dobrym życiu niż dawny teren przemysłowy. Tymczasem historia tego miejsca zaczęła się zupełnie inaczej. Nie od willi z widokiem na wodę, ani rajskiej plaży, po której spacerują mieszkańcy. Zaczęła się od opuszczonej kopalni cyny.Wakacyjna podróż, która zmieniła wszystkoW 1984 roku Ho Kwon Ping i jego żona Claire Chiang trafili na Phuket. On miał za sobą doświadczenie dziennikarskie, polityczne oraz studia na Stanfordzie i życiorys daleki od klasycznej ścieżki dewelopera. Ona - architektka, projektantka, kobieta o wyczuciu formy, detalu i atmosfery, miała później ogromny wpływ na estetykę marki Banyan Tree.Według opowieści założycielskiej, para była wtedy na wakacjach. Trafili do Bang Tao Bay i zobaczyli krajobraz, który na pierwszy rzut oka mógł wydawać się piękny: wodę, przestrzeń, otwarcie na naturę. Teren był zaskakująco tani, więc decyzja o zakupie wyglądała jak okazja. Dopiero później miało się okazać, że ta „okazja" ma trudną przeszłość. Był to obszar po dawnej kopalni cyny - wyeksploatowany, zniszczony i wymagający długiej rekultywacji.