Prowadził literacką grę, w której brało udział kilka powojennych pokoleń. Rozsuwał ścianki naszego ciasnego peerelowskiego mieszkania - pisze Tadeusz Sobolewski o Tadeuszu Konwickim.

100 lat temu urodził się Tadeusz Konwicki. Przypominamy tekst Tadeusza Sobolewskiego, który ukazał się w "Wyborczej" po śmierci wybitnego pisarza w styczniu 2015 roku.

Widzę go, jak idzie Nowym Światem. Szczupły, ogorzały, idzie jakby pod wiatr, przed siebie, wśród ludzi, ale osobny, nieoglądający się na nikogo. Ma coś z żołnierza, ale też coś z mistrza zen. Figura takiego anonimowego "przechodnia" powraca w jego książkach.

U Konwickiego wcześnie, jeszcze przed 1956 r., w powieści "Z oblężonego miasta" - o której nie lubił wspominać, bo nie wyzwolił się w niej jeszcze z frazeologii epoki - rodzi się postać everymana, człowieka o wielu twarzach, podobnego do wszystkich. Jego życiorys jest sumą rozmaitych polskich życiorysów, każdy może się w nim przejrzeć. Dla jednych bohater, dla innych wręcz przeciwnie.

skrót wydarzeń dnia