Po co robić kolejny "Przylądek strachu", skoro w pamięci pozostają wersje sprzed lat, szczególnie kreacje Roberta Mitchuma i Roberta De Niro? Przyznam, że też się nad tym zastanawiałem.
To dziwne uczucie: czekać kilkadziesiąt minut, aż w końcu się pojawi. Wiedzieć, kim jest, kto go gra, domyślać się, jak wygląda – w końcu, nie obejdzie się bez tatuaży.
A mimo to odczuwać ciekawość, może nawet niepokój, jakby jego nadejście miało coś zmienić w dobrze znanej układance. Max Cady został skazany za brutalne zabójstwo ciężarnej żony. Po 17 latach wychodzi na wolność przed końcem wyroku jako człowiek oczyszczony z zarzutów – ale pozostaje postacią mniej jednoznaczną, niż mogliśmy oczekiwać.
Klub Gazety Wyborczej
kalendarium










