Francja i Senegal w pierwszej połowie niemal uśpiły niemal cały stadion i fanów przed telewizorami. Wicemistrzowie świata po przerwie zaczęli w końcu grać. Ostatecznie "Trójkolorowi" rozpracowali defensywę Senegalu kapitalnymi podaniami oraz wielkością Kyliana Mbappe, co dało bezcenne zwycięstwo 3:1 na początek rywalizacji w grupie I.
Fot. REUTERS/Dylan Martinez
Dla reprezentacji Francji ten mundial to niemal na pewno ostatni etap czternastoletniej kadencji Didiera Deschampsa w roli selekcjonera. "Trójkolorowi" docierali z nim do finałów dwóch poprzednich mundiali - w 2018 r. wygrali, cztery lata później musieli zadowolić się srebrem. A teraz marzy im się niezwykły hattrick. Francuzi należą do faworytów turnieju, ale wokół ich formy były wątpliwości.
Zobacz wideo
Tymczasem na dzień dobry dostali wielkie wyzwanie. Senegal jako pierwszy rywal na mundialu potrafi być niezwykle nieprzyjemny. Wiedzą o tym Polacy (niesławna porażka 1:2 w 2018 roku), ale i Francuzi, którzy przegrali właśnie z Senegalczykami na swój start mistrzostw świata 2002 (0:1). Tamten turniej skończył się dla "Trójkolorowych" tragedią i brakiem wyjścia z grupy, a dla Afrykańczyków najlepszym wynikiem w dziejach (1/4 finału).










