Polskiemu restauratorowi w Brukseli ukradziono sprzed lokalu krzesło. Gdy mężczyzn rzucił się w pogoń, został otoczony i pobity. Co więcej, Polak został oskarżony o rasizm.
Historię Polaka, który w Brukseli padł ofiarą brutalnego ataku, opisało radio RMF FM. Jak zaznacza portal, do zdarzenia doszło tydzień temu, jednak dopiero teraz Michał Mytkowski i jego żona Hsuan-Jia Lin są w stanie opowiedzieć o tym, co się wydarzyło.
Do sytuacji doszło w trakcie protestów młodzieży i nauczycieli przeciwko cięciom w edukacji francuskojęzycznej w Belgii. Michał Mytkowski przygotowywał się do otwarcia restauracji Lil Bao, której jest właścicielem, gdy zauważył, że dwóch mężczyzn zabrało krzesło z ogródka należącego do lokalu.
- Wybiegłem za nimi, żeby odzyskać swoją własność. Bałem się też, że krzesło może zostać użyte do rzucania w policję - tłumaczy Polak w rozmowie z RMF FM. Wokół właściciela restauracji szybko zgromadziła się agresywna grupa dorosłych i młodzieży.
Jak opowiada Michał Mytkowski, usłyszał od uczestników protestu, że jest rasistą. Zebrani nawoływali też do bojkotu jego restauracji. - Nie było w ogóle możliwości rozmowy. Zaczęli krzyczeć: "rasista" i "bojkot", przedstawiając mnie jako tę złą osobę w tej historii, choć to ja zostałem zaatakowany - opowiada. Mężczyzna został otoczony, a następnie pobity i skopany.






