Anne Applebaum pisze o faszyzmie, inni anglosascy politolodzy o trockizmie lub porównują Trumpa do Mao. Nikt nie sięgnął po wzorzec, który rządowi USA jest najbliższy geograficznie i wcale nieodległy historycznie, cywilizacyjnie oraz kulturowo.
Jednym z pierwszych pojęć, które poznaje się studiach poświęconych Ameryce Łacińskiej, jest desaparecido - słowo, którego nie da się precyzyjnie przetłumaczyć na polski. Intuicyjnie oznacza osobę zaginioną, o ile jednak można uznać to za tłumaczenie poprawne leksykalnie, w ogóle nie oddaje kontekstu społecznego.
Znacznie bardziej trafne byłoby użycie neologizmu „zniknięty". Otóż osoba, którą określa się mianem desaparecido, zaginęła na czyjeś wyraźne polecenie. Ktoś doprowadził do jej zniknięcia, wybrał ją z tłumu i dochował wszelkich starań, żeby nie został żaden ślad. Dosłownie żaden, bo często po „znikniętych" opozycjonistach nie zostawały nawet ciała.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
klub wyborczej






