Można dyskutować o obliczu politycznym ich walki, można i trzeba potępiać, i to z całą mocą, ich nacjonalizm, nie zmienia to jednak faktu, że walczyli oni z Sowietami o wolną Ukrainę, i że ich walka miała charakter bezprecedensowo heroiczny.

Polonista, literaturoznawca, profesor w Instytucie Historii PAN. Autor książek, m.in. „Antykomunizm, czyli upadek Polski" i „Pamięć gromadzi prochy. Szkice historyczne i osobiste". "Podzwonne", "Szkice rodzinne".

Zew, jaki rozległ się w Polsce po nadaniu jednemu z pododdziałów armii ukraińskiej miana „Bohaterów UPA", jest – nawet jak na nasze standardy – czymś wyjątkowym. Dotąd bowiem podobny zew wywoływało hasło „biją naszych!" Potem wystarczyło już tylko: „źle mówią o naszych!". Teraz zew jest spowodowany tym, że „inni dobrze mówią o sobie!". Polacy, tak ofiarnie przyjmujący Ukraińców cztery lata temu, daleko zaszli na swej prawicowej drodze.

Mógłbym w tym miejscu się rozwieść nad zbrodniczym charakterem UPA, ale tego nie zrobię – byłoby to zbyt łatwe. Niegdyś Antoni Słonimski radził krytyczne sądy o rządach sanacyjnych ubezpieczać skrótem „M.Ż.G.S.R." („MIMO ŻE GDYNIA SIĘ ROZWIJA"). Korzystając z tego wzoru, pozwolę sobie zastosować skrót „M.Ż.U.D.M.Z" („MIMO ŻE UPA DOKONYWALA MASOWYCH ZBRODNI"). Co uczyniwszy, mogę przejść do meritum.