Nieliczni potrafią zagrać na dużej festiwalowej scenie, jednocześnie dając ludziom poczucie kameralności tego wydarzenia. Olivia Dean ma do tego dar.
Olivia Dean wystąpiła w weekend na Orange Warsaw Festival. Gdy widziałam ją niemal rok wcześniej na scenie paryskiej Olympii, jej przełomowa płyta "The Art of Loving", była już prawie gotowa, ale jeszcze owiana tajemnicą. Dean otworzyła tamten koncert utworem "Nice to Each Other", czyli pierwszym singlem zwiastującym nowy album, a później w występ wplotła też nieznaną wówczas publiczności piosenkę "Lady Lady".
Była już wtedy popularną artystką. Tworzy muzykę od niemal dekady, w tym czasie wytrwale budowała swoją społeczność i zapełniała coraz większe sale. Rok temu miała na koncie kilka EP-ek i debiutancki album "Messy", ale chyba nie przypuszczała, jak wiele zmieni się w jej karierze razem z nową muzyką. Że niebawem miejsca takie jak Olympia – na niecałe trzy tysiące osób – zamieni na stadiony i główne sceny festiwali, bo tyle osób będzie chciało zobaczyć ją na żywo.
Materiał promocyjny
Poradnik psychologiczny
















