Załączał do przesyłanych listów nielegalnie posiadane dokumenty oraz przedmioty, które miały także za zadanie obciążyć niewinne osoby, skierować na nie działania służb - powiedział rzecznik Komendanta Stołecznego Policji.
Jak poinformował "Dziennik Gazeta Prawna", warszawska policja zatrzymała 48-letniego mecenasa Macieja Z., który miał fałszywie alarmować o planowanych zamachach na prezydenta Karola Nawrockiego i szefa MSZ Radosława Sikorskiego.
Prokuratura postawiła mężczyźnie liczne zarzuty, wśród nich między innymi kradzież tożsamości, fałszywe zawiadomienie o przestępstwie, przywłaszczenie rzeczy oraz niszczenie dokumentów. Sąd zastosował tymczasowe aresztowanie, wskazując na obawę matactwa i wysoką karę grożącą podejrzanemu. Prokuratura zaznacza, że na obecnym etapie brak podstaw, by sądzić, że Maciej Z. działał w porozumieniu z innymi osobami.
- Załączał do przesyłanych listów nielegalnie posiadane dokumenty oraz przedmioty, które miały także za zadanie obciążyć niewinne osoby, skierować na nie działania służb. W jednym z listów znajdowała się także amunicja - przekazał w rozmowie z TVN24 podkom. Jacek Wiśniewski, rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji.
Ponadto stacja podała w sobotę, powołując się na swoje źródła, w mieszkaniu mecenasa, do którego policjanci musieli wejść siłą, znaleziono "materiały faszystowskie, nielegalnie posiadaną broń oraz cały 'arsenał' broni białej".













