Justyna Bryczkowska: Jak się wybiera piosenkę dla Metalliki na koncert w Chorzowie?

Tomasz Włodarczyk: To nie był mój pierwszy raz, ale teraz miałem najtrudniejsze zadanie. Nie byłem pewny, którą piosenkę wybrać. Chciałem, żeby było to coś, co rozrusza cały stadion, zdawałem sobie też sprawę z wagi tekstu. Dlatego postawiłem na "Chcemy być sobą". To międzypokoleniowa piosenka, która dodawała ducha wszystkim już od 1981 roku.

Wcześniejsze doświadczenia nie ułatwiły sprawy?

I tak, i nie. Ponieważ pomagałem Robertowi Trujillo w opracowaniu dwóch poprzednich utworów, które zagrali z Kirkiem Hammettem w Polsce, wiedziałem już, jakie lubią numery. Ale to nie wszystko. Taki utwór trzeba też przearanżować tylko na bas i gitarę - końcu Robert Trujillo i Kirk Hammett grają go, kiedy reszta zespołu łapie chwilę oddechu w środku koncertu. Nie trzeba być przy tym zawodowym muzykiem, by zdawać sobie sprawę z tego, że wersja tylko na dwa instrumenty to duże wyzwanie.

Nasze przeboje okazały się tu wdzięcznym materiałem?