"Niezidentyfikowany dron spadł w sobotę (23 maja) do jeziora Dridrza na południowym wschodzie Łotwy i eksplodował po kontakcie z wodą" - poinformowała agencja LETA, która powołuje się na łotewską policję.
Do incydentu doszło około godz. 8 rano (7 rano w Polsce). Łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwa (VDD) została zaalarmowana przez mieszkańców, że dron wpadł do jeziora Dridrza w powiecie Krasław (Kraslava), w historycznym regionie Łatgalia. Powiat graniczy z Białorusią, a jezioro znajduje się w odległości ok. 60 km od granicy z Rosją.
Na miejscu znaleziono szczątki prawdopodobnie bezzałogowego statku powietrznego. Obszar objęty poszukiwaniami jest rozległy, dlatego na miejsce skierowano dodatkowe służby. Do mieszkańców zaapelowano o unikanie miejsca zdarzenia, stosowanie się do zaleceń służb i natychmiastowe zgłaszanie wszelkich znalezionych szczątków mogących pochodzić z drona.
Nie jest to pierwszy incydent w Łatgalii związany z dronami zbliżającymi się do łotewskiej przestrzeni powietrznej lub w nią wlatującymi. Do podobnej sytuacji doszło 7 maja, gdy nad Łotwę wtargnęła grupa bezzałogowców, a jeden z nich uderzył w magazyn ropy naftowej w miejscowości Rzeżyca (Rezekne).
"Nikt nie został ranny, ale incydent doprowadził do dymisji ministra obrony Andrisa Sprudsa i rezygnacji premierki Eviki Siliny" - podkreśliła LETA.












