Na zewnątrz płyną komunikaty, że nic nie jest przesądzone, a ekipa Tuska nad wszystkim panuje. Ale o tym, jak wysoka jest stawka i polityczny koszt, który może ponieść koalicja, świadczą fakty i zapowiedź rządowej ofensywy.
Nasi rozmówcy w rządzie nieoficjalnie mówią, że takiego kryzysu w relacjach z administracją Trumpa dotąd nie było.
- Dostaliśmy dwa ciosy - przyznaje jeden z ministrów.
Pierwszy cios to zawirowania wokół wojsk amerykańskich i ich obecności w Polsce. Drugi to ochrona dla Zbigniewa Ziobry, który uciekł z Budapesztu po porażce Fideszu na Węgrzech.
Decyzja o ograniczeniu liczebności wojsk USA w Europie, w tym w Polsce, została ogłoszona znienacka. Nasi rozmówcy z rządu przyznawali, że są zaskoczeni, bo do tej pory współpraca i komunikacja między MON a Pentagonem układała się dobrze, padały nawet zapewnienia, że wzorowo. Zaczęło się szukanie usprawiedliwienia. Padały sugestie, że to w USA doszło do informacyjnego szumu między decydentami.














