Lekcje historii kolonializmu i długotrwałych walk o wolność obu Ameryk, Indii, Irlandii i Algierii, mówią, że walka o wolność Ukrainy potrwa długo.
Prof. dr hab. Wojciech Lipoński, emerytowany profesor UAM, autor wielotomowej serii PWN Dzieje kultury europejskiej uwzględniającej w IV tomie kulturowy rodowód Ukrainy.
Adam Michnik, na niedawnym Kongresie Impact 26 w Poznaniu ocenił domaganie się ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej jako „absurdalne i niebezpieczne". Podzielam ten pogląd. Jeśli nawet ekshumacje, to na miłość boską nie teraz, gdy bohaterski naród walczy o wolność. Jeśli już, to dopiero, gdy sytuacja się uspokoi – rozważmy wówczas obustronnie problem. Dziś to osłabia oba narody i niepotrzebnie je konfliktuje. Czy już zapomnieliśmy, że sami byliśmy podczas kilku powstań a potem już dwudziestowiecznych wojen w podobnej sytuacji?
Polska historiografia nawiązuje do tego jakoś niemrawo i półgębkiem, że to my, a właściwie Rzeczpospolita Polsko-Litewska, jest historycznie współodpowiedzialna za zniewolenie tego narodu przez Rosję na trzy stulecia.
W XVI i XVII w., gdy groziła Rzeczypospolitej agresja z zewnątrz, głównie ze strony Tatarów i Turcji, to przymilaliśmy się do ukraińskich Kozaków żeby pomagali, czy to pod Obertynem w 1531 czy w dwu bitwach pod Chocimem w 1621 i 1673. To wówczas Kozacy w służbie Rzeczypospolitej lub jako jej alianci byli kluczowym elementem strategii obronnej przeciw Imperium Osmańskiemu. Mobilność i umiejętności walki na morzu i stepie czyniły ich niezwykle skutecznymi sojusznikami nie tylko na polach bitwy. Osłabiali przecież Osmanów swoimi wspaniałymi „chadzkami", gdy sławnymi czajkami podpływali na Morzu Czarnym pod osady i porty tureckie, nawet pod Stambuł.













