Tomáš Bobcek z Lechii Gdańsk to jedno z największych, o ile nie największe objawienie tego sezonu Ekstraklasy. Nawet jeśli drużynie Johna Carvera nie uda się utrzymać w lidze, Słowak już jest wielkim zwycięzcą. Na którym Lechia najpewniej zarobi latem grube miliony.

W drugiej kolejce tego sezonu Ekstraklasy Lechia co prawda przegrała u siebie z Lechem Poznań 3:4, ale akurat Tomáš Bobček mógł schodzić z boiska z podniesioną głową. 24-letni napastnik ustrzelił hat-trick, a gdyby nie poprzeczka, miałby jeszcze jednego gola. I co najmniej jedną asystę, gdyby lepszą skutecznością wykazał się Bohdan Wjunnyk.

Nie ma meczu, który lepiej oddałby to, jak dobrym, niemal kompletnym napastnikiem jest Bobček. Przy golu na 1:0 znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie po zablokowanym strzale Camilo Meny. Ktoś powie, że Słowak miał szczęście, że piłka spadła mu pod nogi w polu karnym, ale on na to szczęście mocno zapracował. Bo kiedy wszyscy ruszyli w stronę Meny i piłki, Bobček zrobił kilka kroków w bok, przewidując, co może się zdarzyć za chwilę.