Nie milkną głosy o konieczności zmian w funkcjonującej od prawie 10 lat ustawie o grach hazardowych. Nie ma jednak zgody, co do kierunków ewentualnych działań. Uczestnicy debaty "Szara strefa", odbywającej się w trakcie XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego, zwracali uwagę na wyzwania, zwłaszcza w kontekście rozwoju nowych technologii.
Ustawa o grach hazardowych funkcjonuje od prawie 10 lat i od tego czasu nie była istotnie nowelizowana. Według uczestników debaty „Szara strefa" to dobra okazja do rozmów o tym, czy potrzeba wprowadzić w niej zmiany. Tym bardziej, że wpływ na sytuację na rynku gier ma dynamiczny rozwój nowych technologii.
Radosław Kietliński, doradca zarządu Totalizatora Sportowego, zwrócił jednak uwagę, że wszelkie działania powinny być dobrze przemyślane. – Droga do demonopolizacji jest drogą w jedną stronę. Nie da się z niej wrócić. Holandia żałuje, że to zrobiła – przypominał.
Kluczowe są w tym przypadku ogromne koszty społeczne. Jak wynika z raportu holenderskiego Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczącego funkcjonowania rynku hazardu online po jego liberalizacji, w Holandii liczba aktywnych kont graczy wśród osób do 24. roku życia wzrosła o około 80% w ciągu dwóch lat, a w badaniu przeprowadzonym wśród graczy aż 70 proc. respondentów zadeklarowało, że zaczęło grać online dopiero po październiku 2021 r., czyli po liberalizacji rynku.








