Justyna Bryczkowska: Niedawno "Zwierzogród 2" został najbardziej dochodową animacją w historii Disneya. Pierwszej części to się nie udało. Dlaczego więc właśnie ten film i to w sytuacji, kiedy teoretycznie kina ciągle podnoszą się po pandemii?
Dariusz Mączka: Już pierwsza część "Zwierzogrodu" osiągnęła na całym świecie świetny wynik. W 2016 roku tylko cztery wprowadzone do kin filmy uzyskały przeszło miliard dolarów wpływów i "Zwierzogród" był jednym z nich. Co ciekawe, pozostałe trzy też wyszły od Disneya. Pierwsze miejsce miał wtedy "Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów" (1,15 mld dol. zysków), drugie "Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie" (1,06 mld dol.), a trzecie "Gdzie jest Dory" (1,03 mld dol.). Czwarty w kolejce był "Zwierzogród" - zarobił wtedy 1,02 mld dol. Film również w Polsce oglądał się wyjątkowo dobrze. Z widownią na poziomie 1,3 mln widzów uplasował się wtedy na czwartym miejscu pośród zagranicznych filmów na naszym rynku. Doskonały wynik! Musimy pamiętać, że nawet przed pandemią w skali roku w Polsce tylko około 15 spośród 350 filmów wprowadzanych u nas do kin osiągało poziom miliona sprzedanych biletów.
A teraz?
Teraz trudno powiedzieć, bo nie wszyscy dystrybutorzy podają swoje wyniki. Ale przyznam, że oglądalność drugiej części "Zwierzogrodu" przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. W polskich kinach obejrzały ją ponad trzy miliony osób. Jednocześnie sukces tego filmu nie był dla nas całkowitym zaskoczeniem.







